Social Media

Kogo zaprosić na wesele?

Styczeń 17, 2018


Każde narzeczeństwo wcześniej czy później stanie przed koniecznością sporządzania listy gości i nie jest to zadanie łatwe. Należy pamiętać o wszystkich zobowiązaniach wobec rodziny, przyjaciół, znajomych i tradycji, która może być praktykowana od pokolenia do pokolenia, a która czasami, rozmija się z naszymi oczekiwaniami wobec przyjęcia. Bo co zrobić jeśli idealny plan w głowie zakłada skromne wesele, a wypada zaprosić seniorów z Drawska? Wbrew pozorom taka sytuacja nie jest rzadka.

Najczęściej pierwsze szkice listy powstają pomiędzy przyszłym małżeństwem, które stosując najprostszą metodę zobowiązania, zapisując najbliższe im osoby w życiu. Przy czym należy pamiętać, że tak utworzona lista najczęściej znacznie ulega zmianie, zwłaszcza po konsultacjach z rodzicami. I nie ma w tym nic dziwnego. W przypadku sporządzania listy, najlepiej jest zaczerpnąć rady kogoś doświadczonego i obytego w relacjach i tradycjach rodzinnych. Bowiem może okazać się, że na przyjęcie należy zaprosić kogoś, kogo nigdy nie widziało się na oczy lub kogoś, kto sporadycznie pojawiał się w naszym życiu. Jednocześnie zaproszenie odbiera osoba towarzysząca, więc mamy dwójkę, której wcześniej nie planowaliśmy. A dzieci? Jeśli są dorosłe, to nie ma obowiązku zaproszenia – to raczej kwestia własnego podejścia (w przypadku osób niepełnoletnich, albo takich, których nie można zostawić samemu najlepiej zaprosić całą rodzinę. O konieczności zaproszenia dzieci więcej TUTAJ) Ale jeśli się na to zdecydujemy, to mamy już dodatkową, co najmniej czwórkę na przyjęciu. I nie jest to sytuacja prosta, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę własne oczekiwania lub ekonomię. Bo niekiedy jesteśmy zmuszeni do skrócenia listy gości z powodu rosnących do gargantuicznych rozmiarów wydatków.

To one mogą sprawić, że listę gości powinniśmy zacząć od możliwości finansowych. Więc zanim siądziemy do wypisywania na kartce kolejnych nazwisk, warto jest zadać sobie pytanie na jaką kwotę realnie można sobie pozwolić oraz, co ważne, jaką pojemność będzie mieć sala weselna. Warto być tutaj rozsądnym, a niekiedy po prostu odłożyć wesele na inny termin. Termin, w którym zrealizujemy przyjęcie na naszych warunkach. Nie mniej, jeśli określimy ramy finansowe, można przejść do tworzenia listy gości. Podstawowym podziałem jest podział na krewnych i wspomniany wcześniej, podział według zobowiązań. Jedno i drugie podejście ma to do siebie, że mogą, ale nie musza się pokrywać. W przypadku krewnych, stosujemy prostą zasadę, w której wypisujemy w linii prostej kolejne pokolenia rodziny – często niezbędna może okazać się pomoc rodziców – czytaj wyżej. Standardowa linia pokrewieństwa wygląda następująco:

Linia prosta:

1. Ojciec/matka.
2. Dziadek/babcia.
3. Dziecko/rodzeństwo – w przypadku dziecka trzeba zastanowić się, czy po pierwsze chcemy zapraszać dzieci, czy nie. Jednocześnie trzeba pamiętać, że w przypadku starszych dzieci, należy zaprosić ich z osobą towarzyszącą i/lub jego dziećmi.
4. Wnuczek/wnuczka.

Linia boczna:

1. Ciotki i wujkowie (rodzeństwo rodziców).
2. Kuzyni i kuzynki (dzieci rodzeństwa rodziców).
3. Rodzeństwo dziadków.
4. Dzieci rodzeństwa dziadków – z reguły są to dalsi wujowie oraz ciotki.
5. Dzieci dalszych wujów i ciotek.

Powyższa lista i schemat zawiera osoby, które najczęściej decydujemy się na zaproszenie i zapewne od niej powinno rozpocząć się układanie listy wstępnej. Szczyt każdej z linii, to ludzie nam najbliżsi, a więc rodzice, dziadkowie, rodzeństwo lub wnuczęta. Warto jest uwzględniać również sytuację rodzinną jeśli owej nie znamy. Może okazać się, że ktoś z powodu skomplikowania życia nie może wziąć udziału w przyjęciu, albo opiekuje się kimś. Wtedy powinno się zaprosić również i tę osobę, ale wyłącznie po wcześniejszej rozmowie.

Linię boczną stanowi nieco dalsza rodzina, jak ciotki, wujkowie oraz ich rodzeństwo, również z dziećmi. Tutaj najłatwiej jest popełnić błąd i to właśnie tutaj, pomoc rodziców jest niezbędna. Przyszły pan młody nie musi bowiem utrzymywać ze wszystkimi z rodziny kontaktu, przez co nie musi on czuć żadnego zobowiązania do zaproszenia kogoś. Mimo to, może okazać się to dużym nietaktem, a niekiedy skłócić rodzinę. Trzeba uważać i odpowiednio wyczuć sytuację.

Drugim podziałem jest kryterium zobowiązań. Najprościej jest po prostu zastanowić się, kto jako pierwszy przychodzi nam do głowy. I lista ta, nie jest obarczona żadnymi podziałami. Z reguły tuż poza rodzicami i najbliższą rodziną – tutaj najczęściej działa metoda świeżości relacji, tzn. czujemy zobowiązanie do zaproszenia ludzi, których częściej widzimy, albo kontakt z nią/nimi jest najświeższy – zapraszamy naszych przyjaciół. Można śmiało założyć, że to właśnie z nimi utrzymujemy świetne relacje i przyjdą nam jako jedni z pierwszych do głowy. Ale warto jest przypomnieć sobie o nieco zakurzonych przyjaźniach dla których czas nie był łaskawy i sprawił, że te, nieco się rozluźniły. To normalne i ludzkie. Często spoiwem, które łączy nas razem, jest miejsce lub wydarzenie. Niestety po zakończeniu pewnego etapu w życiu, np. zmianie pracy lub szkoły, zmieniamy i otoczenie. Poznajemy nowych ludzi, ich historie i przyzwyczajenia, a stare znajomości przykrywają się lekką warstwą kurzu, którego nikt nie sprząta. Niepostrzeżenie umyka nam, że coś się kończy, a potem nie mamy o czym rozmawiać, albo tak po prostu głupio jest się odezwać po takim czasie. Nie jest głupio, a po prostu warto. A ślub jest idealnym wydarzeniem w życiu, w którym fajnie jest powspominać przy imprezowym stole wspólne wspomnienia minionych lat i odbudować relację. Takie podejście nie jest złe i nie ma w tym nic dziwnego, należy tak zrobić.

Czy ktoś może poczuć się urażony brakiem zaproszenia?

Inną kwestią jest kogo na takie przyjęcie nie chce się zapraszać. Wiadomo, że nie obędzie się bez pretensji, ktoś może poczuć się urażony brakiem zaproszenia, niezaproszeni członkowie rodziny mogą czuć się pominięci, a niekiedy obrazić się. I warto jest pamiętać, że sam powód braku zaproszenia dla nas, niekoniecznie musi oznaczać czyjąś niechęć do nas. Przyszłe małżeństwo mogło wziąć kredyt na mieszkanie i powodem skromniejszego przyjęcia jest sytuacja ekonomiczna i tak to powinno być przedstawione. Nam, niezaproszonym, trzeba to zaakceptować i uszanować. Z drugiej strony, jeśli jesteśmy tymi, którzy zapraszają i jeśli mamy podejrzenia, że ktoś może oczekiwać od nas zaproszenia – którego nie planujemy -, to najlepszym rozwiązaniem problemu zawsze jest szczera rozmowa i poinformowanie o ustaleniach – transparentność w relacji jest podstawą. Trzeba pamiętać, że w tak ważnym dniu powinniśmy otoczyć się ludźmi, którzy są życzliwi i nie trzymają w sobie urazy.

Jeśli planujemy skromniejsze wesele i nie chcemy zapraszać dużej liczby gości, to można spróbować użyć odpowiedniej nomenklatury, już na samym początku informowania o przyszłym przyjęciu. Osoba odbierająca wiadomość zostanie od razu poinformowana o planowanym „skromnym przyjęciu dla najbliższych/rodziny”, więc automatycznie może przypuszczać, kto ewentualnie się na nim pojawi. Postawienie tak sprawy, to kwestia nadania odpowiedniej konotacji, gra słów, ale z myślą dobra dla wszystkich.

Wesele to forma celebry. I nie jest powiedziane, że musi obejmować jedne przyjęcie. Jeśli lista gości, którą chcemy zaprosić, a ta, na którą możemy sobie pozwolić, różni się, to można spokojnie spotkać się z „resztą” w innym terminie. Dobrą praktyką jest zaproszenie niezaproszonych na wesele znajomych na skromny wypad, między innymi na piwo. Wspólny wieczór przy rozmowach, śmiechu i atmosferze zabawy z pewności pomoże. Podejście to sprawdzi się zwłaszcza dla kryterium zobowiązań. Możemy bowiem zaprosić ludzi z którymi na co dzień pracujemy, a którzy nie są na tyle bliscy, aby zaprosić ich na przyjęcie weselne.


Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Zdaje się, że najlepszym wyjściem będzie stworzenie szkicu osób, które są nam najbliższe – zobowiązania -, i późniejsza  konfrontacja jej z doświadczeniem rodziców – podział krewnych. Ci na pewno podpowiedzą i wskażą kogo należy zaprosić, kogo nie, a nad kim należy się zastanowić. Ponadto w przypadku zapraszania, należy rozeznać się w sytuacji życiowej osoby zapraszanej na uroczystość. Z drugiej strony trzeba być wyrozumiałym, jeśli przyszłe małżeństwo nie chce dużego wesela, albo ich na to nie stać – nie ma nic gorszego niż zaproszenie osoby, której się nie chce, ale trzeba, bo ta, obrazi się.

Zdjęcia:
Andreas Rønningen w serwisie Unsplash,
 Yutacar w serwisie Unsplash